Ustawa odnosząca się do świadczenia usług turystycznych nie zawiera żadnego przepisu, który by mówił o gorszym traktowaniu klientów korzystających z oferty promocyjnych wakacji. Jest to taka sama oferta, jak ta świadczona za normalną stawkę, z tą jednak różnicą, że oferowana po znacznie niższej cenie. Klienci mają pełne prawo wymagać takiej samej obsługi jak klienci, którzy nabyli bilety po pełnej stawce. Podpisując umowę sprzedaży wycieczki w ramach last minute, biuro podróży nie można sięgać po wszelkie przepisy, które zwalniałyby je z odpowiedzialności ze względu na formę sprzedaży wycieczki. Niestety rzeczywiste działanie biur podróży nijak ma się do zapisów w ustawie. Biura turystyczne często w ramach last minute zmieniają hotel, czy sam program wycieczki. Na dodatek blokują swoim klientom możliwość złożenia reklamacji, co już w ogóle jest karygodne. Miejmy świadomość, decydując się na last minute, że takie działanie jest sprzeczne z prawem, a na pewno z ustawą. Możemy zatem reklamować usługi, które były niezgodne z tym na co się umawialiśmy. Najlepiej robić to już w trakcie podróżowania. Na przykład pilotowi wycieczki, czy innemu przedstawicielowi biura. Biuro rozpatrzy nasz wniosek w ciągu miesiąca. Po za tym jeśli nie zrobimy tego w trakcie samego wyjazdu, reklamacje możemy składać po zakończeniu wycieczki, zazwyczaj w przeciągu 30 dni. Niestety ilość oferowanych wyjazdów last minute, przekłada się na wzrost reklamowych wyjazdów. Biura podróży czują się bowiem bezkarne, nie ma takiej instytucji, która mogłaby skontrolować wszystkie organizowane wycieczki. W ostateczności można sprawę skierować do sądu. Niestety przy polskim sadownictwie, trudno o szybkie zakończenie sprawy, co więcej narazimy się na jeszcze większe koszty, a wynik nie będzie dla nas korzystny.